piątek, 10 kwietnia 2009

Dziewięciu wspaniałych

Pierwsze nasze figurki malowane pędzelkami z czerwonej kuny
 


Po lewej mój BSB, po prawej Bugman mojej Kochanej.

Mogę teraz powiedzieć co nieco o samej technice malowania nimi. Po początkowym zachwycie nad łatwością formowania szpicu doszedłem do wniosku, że szpic jest w tych pędzelkach rzeczą drugorzędną (pomijając pędzle mniejsze od 2/0), włosie jest tak miękkie ze większe pędzle i tak go nie trzymają. W porównaniu z zwykłymi syntetykami Italieri najważniejsza jest wielkość pędzla w porównaniu z powierzchnią oraz konsystencja farby. W momencie kupienia tych pędzli nauka malowania rozwodnioną farbą nabrała rozpędu. Efekty może nie są jeszcze oszałamiające, ale maluje się znacznie łatwiej. Dodatkowo prawie nie trzeba ich czyścić. Po wykąpaniu w wodzie schodzi 99% farby :D

A oto moich 9ciu wspaniałych

 

1 komentarz:

Agnieszka pisze...

Teraz poproszę o zdjęcie mojego Bugmana ze sztandarem! ;)