sobota, 19 kwietnia 2008

„Maszyna służąca do niszczenia umocnień wroga z dużej odległości”

enjoy:)

PS Z góry przepraszam za niezgodnosci z fluffem WFB - Tak jest weselej

-Helmut, czy jesteś mi w stanie wyjaśnić po co wyciągnąłeś mnie z łoża o tak nieludzkiej porze?
-Jego Eksceleminencja raczy wybaczyć, tego nie da się opisać słowami- odpowiedział Nadworny Szambelan nie przerywając marszu – to trzeba zobaczyć.
W milczeniu dotarli na szczyt południowej wieży Pałacu Imperialnego. Karol Franciszek był nieco rozdrażniony, toteż czekający na nich przedstawiciel Gildii Inżynerów miał dość przerażoną minę.
-Jego Eksceleminencja raczy mi wybaczyć to wczesne przebudzenie ale uznaliśmy że Jego Eksceleminancja powinien zobaczyć to jako pierwszy
-Wybaczy, nie wybaczy, zależy co zobaczy - mruknął Imperator przeszukując kieszenie stroju nocnego w poszukiwaniu fajki- No to zaczynajcie przedstawienie.
Inżynier podał opartemu o blanki Karolowi Franciszkowi lunetę.
-Ekscelemninencja raczy spojrzeć nieco na lewo i w górę od głównej bramy.
-Widzę tam trzech ludzi przy wielkim cygarze – Karol Franciszek wydmuchnął dym – i tylko po to zrywaliście mnie o świcie?
-To „wielkie cygaro” jak Wasza Eksceleminencja raczyła je nazwać to w rzeczywistości nasz najnowszy wynalazek o oznaczeniu roboczym „Maszyna służąca do niszczenia umocnień wroga z dużej odległości”.
-Lubicie tam takie krótkie nazwy co? –Karol Franciszek był nieco zgryźliwy.
- Przynajmniej łatwo znaleźć jego dokumentację techniczną-Mruknął pod nosem inżynier- Wasza Eksceleminencja pozwoli że wyjaśnię pokrótce sposób działania tego wynalazku…
-Mam nadzieję że zajmie ci to mniej czasu niż wypowiedzenie jego nazwy- Imperator schował wypaloną fajkę do kieszeni.
-… który na skutek pewnych reakcji spalania wyrzuca z siebie kamienną lub stalową kulę na odległość kilkuset stóp. A teraz proszę spojrzeć trochę na lewo od maszyny.
Karol Franciszek ponownie przyłożył do oka lunetę i spojrzał we wskazanym kierunku.
-Tam jest tylko ten stary młyn.
-Owszem, i jest to jednocześnie idealny obiekt dla naszej prezentacji. Za chwile dam znak żeby rozpoczęto prezentację – inżynier podniósł rękę z czerwoną flagą i po chwili ją opuścił. Cała trójka na wieży spoglądała przez lunety na ludzi krzątających się przy maszynie. Po chwili wszyscy zamarli i jeden z nich przytknął pochodnię do zamkniętego końca cygara. Przez kilka sekund nic się nie działo aż nagle rozległo się wielkie
BUM!!!
I machinę spowiła chmura dymu.
Karol Franciszek spojrzał na stary młyn który wyglądał tak samo jak minutę wcześniej.
-Coś chyba poszło nie tak – stwierdził kwaśno.
Główny inżynier wyraźnie pobladł.
-Coś się nie udało - zdołał wymamrotać – To się jeszcze nigdy nie zdarzyło.
-Jasne jasne, miło wiedzieć że machiny w które inwestuję dość sporą ilość złota choć czasem działają- Imperator spojrzał przez lunetę – a czy to normalne że ci ludzie giną?
Naczelny inżynier poderwał lunetę do oczu i, choć wydawało się to niemożliwe pobladł jeszcze bardziej. Z „Maszyny służącej do niszczenia umocnień wroga z dużej odległości” zostało kilka dymiących kawałków stali, z jej obsługi nawet nieco mniej.
-Panie, zapewniam że to się nigdy wcześniej nie zdarzyło!
Karol Franciszek zamyślił się i długo nie odpowiadał.
-A czy możecie zrobić tak żeby działo się to częściej?
-Wasza Eksceleminencjo, ja nie bardzo rozumiem…
-Da się zrobić czy nie? Powiedzmy raz na dziesięć prób
-Tak wasza Eksceleminencjo, jeżeli tylko stal będzie…
-To mi wystarczy, możesz odejść. A ty Helmut za mną.
I nie czekając na potwierdzenie Karol Franciszek zszedł z wieży. Miarowym krokiem udał się do Owalnej Komnaty, swojego oficjalnego miejsca narad. Usiadł na rzeźbionym krześle a Helmutowi wskazał miejsce przy stoliku.
-A teraz weź oficjalny Pergamin i pisz- polecił Karol Franciszek.

Niniejszym nakazuje się, aby każdy rajca miejski i jego zastępca, miejski najwyższy mistrz gildii i jego zastępca oraz inne osoby wyznaczone osobiści przez jego Eksceleminencję Karola Franciszka zobowiązani są pod karą śmierci odbyć w terminie jednego miesiąca szkolenie…
Karol Franciszek zamyślił się, nazwa robocza tej machiny nijak nie pasowała do oficjalnego dekretu… po chwili znów zaczął jednak dyktować
… z zakresu obsługi machin i urządzeń bojowych a w szczególności daleko dystansowych.
-Dodaj do tego wszystkie potrzebne pieczęcie i podpisy i każ rozwieść po mieście
-Czy coś jeszcze Wasza Eksceleminencjo?
-Tak, a jak będziesz wracał wstąp do Kolegium Inżynierów i przekaż ich szefowi że w trybie pilnym potrzebujemy powiedzmy z dziesięć takich machin o jakich rozmawialiśmy w czasie „pokazu”.
-Wasza Eksceleminencjo, ale dlaczego?
-Helmut, ile lat mi służysz?
-Już ponad dziesięć mój panie.
-To powinieneś już wiedzieć że problemy rozwiązuję najskuteczniej jak się da…
-Nadal nie rozumiem mój panie.
-Oj Helmut, Helmut, przecież ta ostatnia kontrola finansów miasta totalnie rozwaliła nam harmonogram. I te wrzody na dupie… ehm… naszych urzędników miejskich trzeba definitywnie nauczyć że tak się nie robi.
-Ale od razu tak do machin – Helmut przypomniał sobie poranny wybuch, przeszły go dreszcze.
-A czemu nie? Ci co przeżyją przydadzą się na wojnie


darmowy hosting obrazków

a teraz parę oględnych słów na temat samych miniaturek. Pomalowane tak sobie ale dopiero się uczę :P w planach jeszcze dioramowy monster base z akcesoriami ale to daleka przyszłosć

Brak komentarzy: