poniedziałek, 13 czerwca 2011

mroczne elfy II, część 2

No w końcu jakieś figurki :D. pewnie niektórzy się stęsknili za esencją bloga.
Dziś prezentuję pierwszą część zleconka – 8 lekko konwertowanych warriorów DE. Podstawowy kolorek malowany areografem, reszta podobnie jak przy poprzednich figsach.
Do poprawy są włócznie – musze poprzycinać je tak żeby figsy w miarę mieściły się z innymi figurkami w szeregu

 

 

 
Posted by Picasa

niedziela, 12 czerwca 2011

Filmoteka Przeciętnego Człowieka II - F**k, this happen again

Druga recenzja będzie dotyczyć drugiej części pewnego filmu. Dokładnie rzecz biorąc byliśmy w piątek z moim Słonkiem na Kac Vegas 2 – Bankok.

Ten film to niemal dokładna kalka pierwszej części, wieczór kawalerski, dragi po których wszystkim urywa się film i rozpaczliwe próby znalezienia kolesia który zniknął po drodze. Cóż, druga część jest równie popieprzona, znacznie bardziej obleśna i równie śmieszna jak Kac Vegas. Dawno się ta nie uśmiałem na sequelu ( ostatnio byli to piraci z karaibów dwa – Imo najlepsza część). I jest to jedyna seria w której cieszę się że może być kolejna część ( zostało jeszcze 2 kawalerów)


I tylko Mike’a Tysona mogli sobie darować

Ogólnie 8+/10
Słonko 8/10

piątek, 27 maja 2011

Kolejne ćwiczenia

… ale zanim Gigant się pojawi na blogu to czas na kolejną wprawkę z areografem – tym razem tematem są maski. Wziąłem swojego Gundama i pomalowałem co nieco akcesoria – a konkretniej pochwy na miecze. Teraz obie wyglądają jak ta dolna

 
Posted by Picasa


A gigant gotowy tak w 35%

wtorek, 24 maja 2011

Filmoteka Przeciętnego Człowieka I - Piraci z karaibów część IV

W miarę obumierania bloga postanawiam niniejszym wprowadzić nowy dział – filmoteka przeciętnego człowieka, czyli popularne recki :D. Jako posiadacze telefonów w pewnej sieci która umożliwia zakup biletów za pół ceny bywamy w kinie dosyć często, ostatnio na najnowszej części Piratów z karaibów.

Generalnie nie jestem zwolennikiem filmów z rodzaju „kasowy hit n- wyciskacz kasy” ale do tej serii mam spory sentyment. Jest to jeden z nielicznych przykładów kiedy najlepsza część (przynajmniej według mnie) nie jest jednocześnie pierwszą. Poza tym moje Słonko nie przepuści żadnego filmu z Johnym Deppem więc było postanowione. Zasiadamy w fotelach, pogryzamy popcorn i oglądamy.

Nieco ponad dwie godziny później wychodzę z kina z nieco mieszanymi uczuciami. Po pierwsze z poprzedniej obsady zostało słownie trzech aktorów i ta część sprawia wrażenie kręconej już mocno na siłę. Owszem, są piękne krajobrazy, zabawne sceny, widowiskowe walki, czyli to wszystko do czego przyzwyczaiły nas poprzednie filmy z Jackiem Sparrowem,ale jest tego wyraźnie mniej. Przez większość filmu obserwuje się powoli rozwijającą się i od czasu do czasu reaguje się śmiechem na jakiś gag.

Nie chcę tu pisać ani słowa o fabule ( bo o tym możecie sobie poczytać gdziekolwiek) ale o odczuciach, według mnie warto przejść się na ten film bo nie dłuży się on zbytnio ale nie ma też fajerwerków. I nawet Johny Depp nie biega już jak dawniej…

łącznie 6+/10

piątek, 13 maja 2011

Trochę różności

Przesadziłem – do natychmiastowej wymiany nadaje się tylko ok. 50% farbek. W związku z czym zaraz po matki boskiej pieniężnej do pewnego znanego sklepu internetowego poszło niewielkie zamówienie, które doszło do mnie w czwartek. O to moja część

 


Dwadzieścia kilka farbek w tym cztery nowe kolory. Już za niedługo kolejne fotki z malowania.
A tu druga część

 

 

 
Posted by Picasa


Spokojnie, to podręcznik zamówiony przy okazji dla Gremliego (a najpewniej jego siostry). Wklejam jego zdjęcia tylko poto by pokazać czytelinikom nową linię podręczników do Warhammera. Najważniejsze zmiany to
- full color
- twarda oprawa
I choć nie wczytywałem się w treść to mam nadzieję że imperium niedługo też będzie wydane w taki sposób. I tylko ta cena

Wracając do tematyki bloga – czas na kolejny interaktywny post dla czytelników. Tym razem pytanie brzmi, którą figurke pomalować ??

 
Posted by Picasa


Wybrana figurka będzie w pierwszej kolejności malowana areografem :)

piątek, 6 maja 2011

Realizacja marzeń

Stała praca ma dwojaki wpływ na hobby figurkowe. Po pierwsze znacznie ogranicza czas na granie i malowanie. Po drugie pozwala realizować marzenia. Dziś przedstawiam efekty kolejnego zrealizowanego:D

 
Posted by Picasa


Skrzydło jak skrzydło, ale to moja pierwsza próba z areografem:D pierwsze efekty są zadowalające choć muszę wymienić 95% farb. Teraz jednak musze się skupić na zleceniu:D

środa, 4 maja 2011

Potęga Gór

W lutym zeszłego roku pojechałem z moim Słonkiem na narty. Jak część czytelników pamięta był to Chopok. Pokazał nam wtedy co potrafi, wiatr, mgła, zadymka. Tak myślałem do tej pory. Minęło piętnaście miesięcy i w ramach majówki znów stanęliśmy na końcu Demanowskiej doliny mając przed sobą ową górę. Piękno, to słowo ciśnie się na usta. Wchodzić na miejsca, które widziało się w zupełnie innej porze roku, tak bardzo odmienione. Jednak w odniesieniu do Chopoka teraz musze dodać kolejne słowo. Samotność. Szliśmy z moim słonkiem mało wymagającą trasą (przynajmniej w założeniu) przez ponad cztery godziny, w długi majowy weekend i nie spotkaliśmy żywego ducha. W pewnej chwili bałem się, że z któryś krzaków wyskoczy niedźwiedź. Cóż mogę powiedzieć więcej. Na pewno tam wrócimy

 
Posted by Picasa


 
Posted by Picasa


 
Posted by Picasa

wtorek, 26 kwietnia 2011

Zaległości

Zgodnie z obietnicą czas na post o figurkach

W końcu udało mi się załatwić bardzo zaległą sprawę.

Na Silesian masterze graczowi z bielska rąbnęli pół armii z walizki, zrobiona została ściepa, zakupione figsy i oddane do malowania. Ja zgłosiłem się do malowania. Niestety sporo się zaczęło dziać i malowanie dwudziestu plastikowych ghuli zajęło mi pół roku :(. Ale teraz w końcu udało mi się zakończyć ten cholerny dwudziestoosobowy zbiorowy wyrzut sumienia. Dziś jeszcze parę ruchów pędzelka i jutro zieloni panowie, zapakowani w kartonik pojadą do bielska.

 
Posted by Picasa


 
Posted by Picasa


na fotach gotowe jest 18 figurek - 2 wymagają jescze minimalnych poprawek

sobota, 16 kwietnia 2011

Myśli różne

Znowu na blogu zapadła cisza. Czas to zmienić… choć odrobinę, choć na chwilę. Pierwsza sprawa, komentarz Lab of fantasy pod ostatnim postem. „Nie rozwijam się”, dokładnie o te słowa mi chodzi. Owszem, nie rozwijam się ostatnio, nie mam na to czasu. Pisałem kiedyś że malując stosuję tylko dobrze znane mi metody, zestawienia kolorystyczne bo nie mam czasu na eksperymenty. I to dalej jest prawda, nadal nie mam za wiele czasu na rozrywki, dlatego koncentruję się na tym co daje mi najwiekszą frajdę a w chwili obecnej jest to gunpla, jednak czytelnicy nie muszą się martwić, za niedlugo wielkie roboty i malarstwo połączą się bardzo ściśle ( na podstawie red frame’a można już zaobserwować początki tego procesu). Wiąże się to z tym że zamierzam jednak ruszyć do przodu z poziomem malowania, co z tego wyjdzie to jeszcze nie wiem.

Kolejna sprawa, linki. Poniżej wrzucam trzy filmiki,przedstawiające pozytywnych lego maniaków







Nie wiem jak was ale mnie ciężarówki i kostka rubika to szczyt nerdostwa ( kostka to nawet podwójna. Natomias pociągi to chyba totalna realizacja marzeń z dzieciństwa. Generalnie pozytywna pasja.

Trzecia sprawa zahaczy o tematykę ledwo zarysowaną na blogu – literatura.
Po pierwsze –Gremli może skopać mi tyłek. Opowiadanie które wymaga ostatecznej korekty utknęło w 2/3 wykonania… i nie mogę już na nie patrzeć. Za to wziąłem się za pisanie kolejnego projektu – tym razem nieco bardziej SF.
Co mnie do tego popchnęło, lektura najnowszych dwóch książek jednego z moich ulubionych autorów. Człowiek ten parę lat temu postanowił sobie że będzie żył z pisania książek. W polsce gdzie czyta się mało, a fantastyke czyta procent populacji mieszczący się w granicach błedu statystycznego jest znikomy jest to zadanie nader karkołomne. Ale jak widać wykonalne skoro mam na półce xx jego pozycji wydanych w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Dziwne jest to że wciąż kupuję nowe choć od dawna widać że autor ma swoje ulubione konwencje i motywy których trzyma się bardzo kurczowo. Ileż można czytać o trądzie w Bergen, wynalazkach rosyjskich uczonych czy pięknie ukraińskich stepów. Okazuje się ze bardzo dużo. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest bardzo lekkie pióro i znośny humor (który kiedyś był wybitny). Marzeniem moim jest dorównanie kiedyś do takiego poziomu… zwróćcie proszę uwagę na słowo marzeniem.

Na koniec obietnica – następny post, planowany na okolice świąt będzie już o figurkach, czyli powrót do istoty bloga.

PS – dziękuję za kolejny tysiąc odwiedzin – przekroczyłem 9 tysięcy. Nic to w porównaniu z setką u choćby zwierzaka ale i tak się cieszę.

środa, 6 kwietnia 2011

MBF-PO2KAI GUNDAM Astray Red Frame - raport z budowy

Niektórzy mieli już chyba nadzieję że zapomnę :P

Szczyt chamstwa… długo wyczekiwany gundam przyszedł do mnie, a raczej został przyniesiony do mojego słonka pewnego czwartkowego, lutowego popołudnia. Nie było by w tym nic strasznego gdyby nie fakt że piątkowego poranka szedłem do pracy, potem zabierałem moje Słonko do siebie by sobotniego poranka pojechać na tydzień na narty. Tak więc wyczekany modelik poczekał sobie w gustownym kartonie dodatkowy tydzień.

Ale nadszedł czas zabawy :D Buachachacha…



Pierwsza sprawa, pudełko. Paczka była porównywalna z tą w której przysłano Zaku jednakże… o ile pudełko z zaku było szeroko owinięte papierem pakowym to w tym przypadku było szczelnie wypełnione gundamem :D. niestety miało na sobie pieczątki dwóch urzędów celnych i taśmę poczty polskiej co wyjaśnia tak dłuugi okres dostawy ;)



Druga sprawa – ramki a dokładnie ich ilość. Mój pierwszy MG ma tych ramek 29 w tym podstawka ( która zwykle jest osobnym zestawem).



Tutaj 2 najciekawsze ramki – chrom i złoto. O ile chrom jest idealny i jest to jeden z lepszych elementów zestawu to złoto jest tragiczne. W związku z czym w najbliższym czasie zostanie pomalowane razem z pilotami.


Przystępujemy do budowy




Budowa zaczyna się typowo dla tego typu konstrukcji – od korpusu. Zaku budowało się od dołu, co było poniekąd logiczne, natomiast tej „standardowej” budowy nie kumam. Korpusik zajął mi niemal równe dwie godziny. Ciekawy, cztero kolorowy. Z bardzo upierdliwym stawem dwuosiowym w środku ( od tego stawu zaczyna się cała budowę i jest on wybitnie upierdliwy. Korpus stoi na mocowaniu miecza




Kolejna godzinka i do korpusu dodaję głowę. Istne cudo, opływowy kształt, silniki po bokach i ogólne wrażenie prędkości. Jedynym mankamentem są rogi, a właściwie ich mocowanie- jest stanowczo za krótkie. Po kilkukrotnym przeszukaniu dywanu w ich poszukiwaniu zdecydowałem się je przykleić





Teraz przyszła kolej na ręce. Składa się je niejako jednocześnie, dopiero w połowie rozdzielając na lewą i prawą. Pierwsze zdjęcie pokazuje stan po godzinie składania, kolejne elementy składające się na jedną łape, i drugą całą. I tu pojawia się kolejna wada tego modelu ( chyba już ostatnia. Palce. Kciuk, wskazujący i pozostałe trzy paluchy są jednoczęsciowe. A myślałem że po tym co pokazał Zaku w skali 1/144 tu będzie powtórka. Jednak musze przyznać że mają wielką przewagę nad tymi z Zaku – nie wypadają co chwilę. W porównaniu do poprzedniego modelu Red ma również jeden punkt artykulacji więcej w samej ręce – w niewielkim stopniu można zgiąć przedramię.



Godzina nr 6 to rozpoczęcie budowy nóg. Rozpoczęcie to dobre słowo gdyż w tym czasie udało mi się złożyć 2 stopy i kolana. Kolana, one również pokazały klasę. Nie zginają się w jednym miejscu, jak w Nsie, nie w dwóch, jak w Zaku, ale w trzech!. No normalnie odpadłem. Poniższe foty pokazują nogi po dwóch godzinach składania oraz kolejne miejsca zgięcia kolana (przy okazji rozsuwa się 3 częściowa biała płyta pancerza).









Nogi udało mi się skończyć dopiero po 8h od rozpoczęcia budowy (w tym czasie Zaku już był gotowy.) Jest to częściowo spowodowane faktem iż wszystkie białe części były od razu panelowane.



Nadeszła godzina dziewiąta… czas na ostatni element właściwego Gundama czyli krocze. Parę elementów, szybko sprawnie



I nadszedł czas na pierwsze złożenie do kupy. Model w takiej pozycji ma ok. 17 cm wysokości.


Kolejne trzy godziny zajęło mi składanie akcesoriów – dwóch katan z pochwami, i wielgachnego miecza. O ile katany podobały mi się od samiuśkiego początku to co do wielkiego miecza nie byłem przekonany (tak samo jak do mikro toporka Zaku). Jednak po jakimś czasie to nastawienie uległo zmianie. Dlaczego? Zobzaczycie w galerii. Oto gotowy model







Reszta zdjęć dostępna pod linkiem. Dlaczego przekonałem się do wielkiego miecza? Opowiastka będzie nieco przydługa. Otóż Red frame ma brata, Blue Frame’a z którym dzieli ok. 90% części. Z różnic należy wymienić naramienniki, głowę i miecze ( Blue ma noże które widać na zdjęciach z budowy). To dzielenie części sprawia właśnie że Red może mieć noże, co jest moim zdaniem słabym dealem przy jego mieczach ale również umożliwia budowę minigunna ( który to pochodzi z Blue framea). Owy minigun + 2 katany sprawiają że Red staje się ciężko uzbrojoną maszyną :D

Epilog

Na tym etapie zakończyłem prace nad Zaku, jednak jak każdy hobbysta powolutku się rozwijam :D. Dlatego postanowiłem się nieco jeszcze popastwić nad pierwszym Gundamem w kolekcji. Na pierwszy ogień poszło to paskudne żółte coś imitujące złoto. Wizyta u mojego Słonka, sprej GW, 30 minut zabawy i już żółty plastik ustępuje miejsca baardzo ciemnemu złotu. Trochę farby zyskali również piloci ( choć w porównaniu z figurkami 28 mm są tragiczni). Kolejną sprawą są nalepki. Red zawiera ich 2 rodzaje + suche kalkomanie. Kilka sztuk bez ładu i składu, oraz oglądania instrukcji i gundam w pełnej krasie gotowy.





Gadzina jest genialna. Czeka mnie jeszcze przy niej nieco pracy ale to za 2-3 miesiące dopiero.